wtorek, 11 marca 2025

Działania wojenne w okolicach dworu w Moniakach w dniach 5-16 lipca 1915 r.

 

Lipiec roku 1915 to w dziejach I wojny światowej na Lubelszczyźnie stopniowy odwrót wojsk rosyjskich z zajmowanych terenów, przerywany zaciekłymi walkami toczonymi przez nie na kolejnych opóźniających liniach obrony z postępującymi za carską armią jednostkami austro-węgierskimi i niemieckimi. Już na początku lipca walki objęły tereny całej Gminy Urzędów stanowiąc część wielkiej bitwy nazwanej potem Drugą Bitwą pod Kraśnikiem – była to pierwsza próba powstrzymania działającej na tym odcinku austro-węgierskiej 4 Armii arcyksięcia Józefa Ferdynanda przez jednostki 4 Armii rosyjskiej gen. Ewerta. Działania bojowe w okolicach samego Urzędowa opisałem w artykule opublikowanym w Głosie Ziemi Urzędowskiej z roku 2011. Poniższy artykuł opisuje pokrótce wycinek zmagań w zachodniej części Gminy, a konkretnie w okolicy dworu w Moniakach znajdującego się w 1915 r. pomiędzy Bobami a Moniakami.


                                 Wygląd dworu przed wybuchem I wojny światowej


Dwór w Moniakach wybudowany został około roku 1760 a jego pierwszymi właścicielami byli chorąży żytomierski Jakub Wierzbicki oraz jego syn Jacek. Podczas swojego istnienia był wielokrotnie remontowany a generalną przebudowę przeszedł w roku 1909, tuż przed wybuchem I wojny światowej. Na początku lipca 1915 r. dwór, podobnie jak i sąsiednie miejscowości leżące w dolinie strumienia Podlipie znalazły się pomiędzy dwiema rosyjskimi liniami obronnymi, przygotowanymi uprzednio m.in. rękami miejscowej ludności wzdłuż częściowo zalesionego brzegu Urzędówki oraz na wzgórzach na północ od linii Chruśliny-Boby-Moniaki. Po stronie rosyjskiej broniły się tu jednostki należące do 3 Dywizji Grenadierów. – 10 Małorosyjski Pułk Grenadierów i 12 Astrachański Pułk Grenadierów (dalej pp. gren.), natomiast do ataku na ich pozycje sposobili się Niemcy z 47 Rezerwowej Dywizji Piechoty (dalej DP), a konkretnie 217 i 218 Rezerwowe Pułki Piechoty (dalej rez. pp.). 

Walki rozpoczęły się w dniu 5 lipca. Początkowo okoliczni mieszkańcy mogli jedynie domyślać się co oznacza dochodząca zza lasu i potężniejąca z każdą chwilą kanonada – w tym czasie Austriacy próbowali wgryźć się w rosyjskie pozycje pod Urzędowem, z kolei Niemcy czynili to samo w okolicach Idalina. Zapewne jedynymi widocznymi oznakami toczącej się bitwy w tym dniu były transporty rosyjskich rannych w jedną stronę i posiłków w drugą. Walczących żołnierzy mieszkańcy Bobów i Moniaków ujrzeli fizycznie około południa 6 lipca. Wczesnym rankiem tego dnia niemieckie oddziały zdobyły bowiem leśne pozycje Rosjan nad Urzędówką i wyparły ich w kierunku Chruślanek. Rosyjscy grenadierzy próbowali jeszcze szczęścia w kontrataku, jednak wskutek jego odparcia i utraty licznych jeńców otrzymali ok. godziny 10 rozkaz wycofania się na wspomnianą drugą linię obrony, bięgnącą wzgórzami okalającymi od północy dolinę strumienia Podlipie. W tej sytuacji cywilni mieszkańcy znaleźli się pomiędzy niemieckim młotem a rosyjskim kowadłem… Pewnym schronieniem okazał się kościół w Bobach, gdzie okoliczni mieszkańcy ukryli się na czas walk.

Niemcy uporządkowali pod osłoną lasu swoje szeregi i ruszyli do dalszego ataku – w stronę dworu w Moniakach skierowano I batalion 217 rez. pp. Jego żołnierze około godziny 14 pojawili się na wzgórzach pod Mikołajówką, na co tylko czekali nie tylko grenadierzy z 10 pp gren. ukryci w okopach na przeciwległych wzgórzach, ale również rosyjscy artylerzyści rozpoczynając ostrzeliwanie schodzących w dół Niemców z dział różnego kalibru. Ci ostatni nie mieli zatem łatwego zadania – co prawda początkowo poruszanie się wśród wysokich łanów zbóż zapewniało jako taką osłonę, jednak na samym dnie doliny znajdowały się silnie zabagnione łąki co wyraźnie spowolniło tempo natarcia. Do godziny 17 znajdujący się pod nieustannym ostrzałem niemieccy żołnierze zdołali dotrzeć do niewielkiego lasku położonego na pd.-zach. od dworu w Moniakach, a po zapadnięciu zmroku zajęli Boby. Silny ostrzał nieprzyjacielskiej piechoty i artylerii nie pozwolił im jednak na przeprawę na drugi brzeg strumienia Podlipie. Rozstrzygnięcia nie przyniosły także walki toczone na zachód od Bobów, gdzie – pomimo przekroczenia strumienia – nie udało się zdobyć świetnie zamaskowanych pozycji rosyjskich grenadierów, którym dodatkowo przybyły posiłki w postaci dwóch batalionów 31 Aleksiejewskiego Pułku Piechoty. Noc żołnierze niemieccy spędzili korzystając z żelaznych racji żywności gdyż dotarcie kuchni polowych było w tych warunkach niemożliwe. 


Rankiem 7 lipca wznowiono walki, jednak początkowo przynosiły one Niemcom równie mizerne efekty co poprzednio. Około południa bezskuteczność frontalnych ataków skłoniła niemieckie dowództwo do podjęcia próby zajęcia znajdującego się na lewym skrzydle rosyjskich pozycji dworu w Moniakach. Zadanie to przypadło 3 kompanii z I batalionu. Pomimo nieustającego ostrzału nieprzyjaciela dowodzone przez podporucznika. Friedricha 2 plutony z jednym karabinem maszynowym zdołały przedostać się przez strumień Podlipie i zajęły dwór. Na rosyjski kontratak nie trzeba było długo czekać: około godziny 17 carscy żołnierze ruszyli do ataku w stronę dworu zarówno z północy jak i ze wschodu, spośród zabudowań Moniaków. Ppor. Friedrich zareagował błyskawicznie rozmieszczając część swoich ludzi wzdłuż drogi prowadzącej z dworu do drogi Moniaki-Kolonia Boby wzmacniając ich dalszymi 3 karabinami maszynowymi a resztą obsadzając zabudowania dworskie. Rosjanie kryjąc się za drzewami i zabudowaniami, powiewając dla zmylenia przeciwnika białymi flagami, podeszli na odległość 50 m od niemieckich pozycji, jednak zostali przywitani tak zajadłym ostrzałem z broni ręcznej i maszynowej, że po krótkiej wymianie ognia wycofali się na pozycje wyjściowe.

O ile na niemieckim odcinku frontu Sprzymierzonych utrzymywała się względna równowaga, znacznie gorzej dla nich wyglądała ona nieco dalej na wschód, w kierunku Urzędowa. Tam bowiem rosyjskie dowództwo wykorzystując osłabienie i zmęczenie przeciwnika dotychczasowymi walkami przygotowało plan silnego kontruderzenia na linii Urzędów-Popkowice-Wilkołaz, które rozpoczęło się już w godzinach porannych 7 lipca. Znajdujące się tam pozycje austro-węgierskie zostały wskutek tego przełamane a jednostki Sprzymierzonych odrzucone daleko na południe co stwarzało zagrożenie dla prawej flanki jednostek niemieckich pod Moniakami i wymagało zdecydowanej interwencji tych ostatnich na tym właśnie odcinku.

Wskutek zaistniałej sytuacji niemieckie dowództwo zdecydowało się na odwrót z północnego brzegu strumienia Podlipie i wycofanie oddziałów na zalesione wzgórza na południe od strumienia. Odskok rozpoczął się po zapadnięciu zmroku. Na tyły ewakuowano też mieszkańców Bobów, po czym zabudowania wsi zostały podpalone celem ułatwienia obserwacji przedpola. 8 lipca nie niepokojeni przez Rosjan Niemcy spędzili na umacnianiu swoich pozycji na wzgórzach na południe od strumienia Podlipie. Naprzeciwko moniackiego dworu jeden pluton z 9 kompanii 217 rez. pp obsadził dodatkowo wysuniętą w stronę strumienia krawędź lasu – w najbliższych dniach miała stać się ona miejscem zaciekłych walk. Na wysokości dworu w Moniakach pozycje niemieckie łączyły się ze znajdującymi się na prawo od nich węgierskimi żołnierzami z 18 DP Honwedu (dalej DPH).

Względny spokój panujący w okolicy moniackiego dworu skończył się w dniu następnym, 9 lipca, kiedy to Rosjanie ukończywszy na tym odcinku przygotowania do pogłębienia uzyskanego pod Urzędowem przełamania rozpoczęli silne natarcie. Pierwszym zwiastunem nadchodzących kłopotów było zauważenie około południa rosyjskiego obserwatora na wieży kościoła w Bobach. O tym, że nie pojawił się on tam w celu podziwiania widoków świadczyło rozpoczęcie ok. godziny 15 potężnego ostrzału rosyjskiej artylerii, skierowanego na niemieckie pozycje na wzgórzach. Półtorej godziny później ruszyła do ataku rosyjska piechota – początkowo tyraliery grenadierów uderzyły na Niemców z rejonu Bobów, a o godzinie 19 do natarcia dołączyli także carscy żołnierze skoncentrowani w rejonie dworu i samych Moniaków. Rosjanie przekroczyli dolinę strumienia i okopali się u podnóża wzgórz zajmowanych przez oddziały niemieckie, oczekując na zapadnięcie ciemności. Wkrótce plac boju rozświetlały jedynie płomienie z palących się zabudowań, nieustanny ostrzał prowadziła też carska artyleria. Wtedy to, około godziny 2 nad ranem wzdłuż rosyjskich linii przebiegł ognisty wąż wystrzałów z broni ręcznej po czym grenadierzy ruszyli do szturmu na pozycje niemieckie. Dziesiątkowani przez znajdujących się powyżej Niemców wytrwale parli w górę. Jako pierwszy w ich ręce wpadł wysunięty fragment lasu naprzeciwko dworu w Moniakach – broniący go niemiecki pluton pod dowództwem ppor. Schorlemera został otoczony i rozbity w ataku na bagnety. Najwięcej kłopotów sprawił Rosjanom umieszczony tu karabin maszynowy, który skutecznie spowalniał ich postępy – jego walcząca do ostatniego naboju obsada uległa dopiero gdy grenadierzy zdołali zajść ją od tyłu. Rosjanie stracili tu około 200 poległych. Po zdobyciu wysuniętej pozycji Niemców, carscy żołnierze uderzyli na położona za nią główną linię umocnień. Tutaj jednak zderzyli się z silnym kontratakiem znajdujących się w rezerwie niemieckich kompanii, wspartych dodatkowo dwoma kompaniami Węgrów z 18 DPH – grenadierzy nie utrzymali pola i tracąc 30 jeńców oraz licznych poległych zostali zmuszeni do wycofania się na wzgórza za Moniakami. Podobny przebieg miały też walki naprzeciwko Bobów i około godziny 3 nad ranem Rosjanie rozpoczęli ogólny odwrót na pozycje wyjściowe. W ręce Niemców wpadło ogółem 170 jeńców i kilkaset sztuk rosyjskich karabinów. Straty własne walczącego w bezpośredniej okolicy dworu w Moniakach 217 rez. pp wyniosły ponad 200 rannych i zabitych.

                                           Kościół w Bobach latem 1915 r.

Jak się potem okazało leśne pozycje 47 Rez. DP i 18 DPH na wzgórzach naprzeciwko moniackiego dworu stały się zbawiennym zawiasem całego frontu Sprzymierzonych w rejonie Urzędowa – znajdujące się na prawo jednostki austro-węgierskie zostały bowiem odrzucone aż za Wyżnicę i jedynie utrzymaniu pozycji przez Sprzymierzonych pod Bobami i Moniakami należy w głównej mierze zawdzięczać decyzję rosyjskiego dowództwa o wstrzymaniu rozwijającego się nadzwyczaj dobrze ataku i powrocie na pozycje wyjściowe w obawie przed atakiem nieprzyjaciela na swoje tyły.

Przez kolejne dni jednostki Sprzymierzonych pozostawały na swoich dotychczasowych pozycjach – walki trwały na innych odcinkach lubelskiego frontu. Dalsze działania w rejonie Moniaków i Urzędowa oddziały austro-węgierskiej 4 Armii podjęły dopiero 16 lipca. Znajdujące się naprzeciwko dworu jednostki niemieckie otrzymały wówczas rozkaz wsparcia atakującej na prawo od nich 37 DPH. Jako cel nocnego natarcia wybrano tym razem odcinek pomiędzy dworem a samymi Moniakami. Atakować miały dwa bataliony 217 rez. pp – II batalion miał przemieszczać się naprzód przez zabudowania dworskie a III batalion przez resztki zabudowy Moniaków. Budynki obsadzały nieliczne rosyjskie straże przednie, właściwe carskie pozycje rozciągały na wzniesieniach się ok. 300 m dalej. Atakujące kompanie ok. godziny 1.30 bez większych przeszkód zajęły zarówno dwór jak i same Moniaki, jednak nie udało się im bezgłośnie unieszkodliwić rozmieszczonych tu rosyjskich posterunków i te, wycofawszy się na główną linię obrony, zaalarmowały jej obsadę o nadchodzącym niebezpieczeństwie. W ten oto sposób miał powtórzyć się scenariusz z 7 lipca, kiedy to Niemcy w krwawych walkach musieli zdobywać silne rosyjskie pozycje obronne. Skoro więc plan ataku z zaskoczenia spalił na panewce, obydwa niemieckie bataliony rozpoczęły staranne przygotowania pozycji wyjściowych do generalnego szturmu. Przy akompaniamencie ognia artyleryjskiego z obydwu stron, nieustannie ostrzeliwane przez Rosjan niemieckie jednostki okopały się wzdłuż polnej drogi prowadzącej z dworu w stronę Wierzbicy. Dawało to jako taką ochronę przed nieprzyjacielskim ostrzałem, który miał z wyżej położonych pozycji doskonały wgląd na przedpole. Szturm rozpoczął się o godzinie 7.30. Atakujących miały wspierać 2 karabiny maszynowe rozlokowane w zabudowaniach dworskich oraz 3 dalsze strzelające ze znanej już dobrze krawędzi lasu za strumieniem Podlipie. Na niewiele to się zdało i nacierający żołnierze ponosząc duże straty w zabitych i rannych (w tym obydwaj d-cy batalionów) zostali zmuszeni ok. godziny 9 do zaprzestania ataku i okopania się w miejscu gdzie aktualnie się znajdowali. Prowadzący atak oficerowie meldowali o bezcelowości ataku podczas dnia a padający deszcz i niemożność odtransportowania rannych na tyły dopełniały ten nieciekawy dla Niemców obraz. Niemieckie dowództwo zdecydowało się wesprzeć walczących żołnierzy nowymi siłami (pod dworem pojawiła się kompania z 19 Rezerwowego Batalionu Strzelców z 1 karabinem maszynowym) i odłożyć dalsze ataki aż do późnych godzin wieczornych. Wznowienie walk nastąpiło ok. godziny 22, jednak tylko nielicznym żołnierzom udało się dotrzeć do rosyjskich zasieków z drutu kolczastego – w zaistniałej sytuacji ok. północy nakazano ogólny odwrót na pozycje wyjściowe na północnym skraju zabudowań dworskich i Moniaków. W trakcie całego dnia obydwa atakujące niemieckie bataliony poniosły wysokie straty – II batalion: 51 zabitych i 131 rannych, III batalion: 40 zabitych i 144 rannych.

W kolejnych dniach wyczerpane jednostki niemieckie nie podejmowały już dalszych prób ataku, ograniczając się do penetrowania przedpola w poszukiwaniu rannych i zabitych towarzyszy. Rankiem 19 lipca patrole zameldowały o wycofaniu się Rosjan z ich niezdobytych do tej pory pozycji. Niemieckie oddziały ruszyły wkrótce dalej a działania wojenne szczęśliwie już nie powróciły te okolice.

Ówczesna właścicielka majątku dworskiego, Zofia Zembrzuska, tak w skrócie wspominała te wydarzenia:

W r. 1915 w Czerwcu i Lipcu zwycięskim pochodem przyszły znów wojska Niemiec i Austrii na ziemię naszą. Toczyły się krwawe walki na polach Moniak, Bobów, pod wzgórzem Podlipie i wąwozem Dąbrówką. Spalone zostały od szrapneli i granatów zabudowania gospodarskie Wierzbicy i Moniak - ocalał tylko stary dwór, spichlerz murowany i kilka starych budynków. Na polach i w ogrodzie poległo przeszło 200kilkudziesięciu Rosjan i 360 pruskich żołnierzy i oficerów, z których 49 leżało rok cały pogrzebanych pod stuletnią lipą tuż koło dworu, zanim władze przeniosły poległych na specjalny cmentarz w Bobach.”

Wspomniany wyżej cmentarz w Bobach zachował się do dnia dzisiejszego na południe od wsi Boby – kryje łącznie szczątki poległych w tej okolicy w latach 1914-15 ok. 350 żołnierzy austro-węgierskich i rosyjskich oraz 246 żołnierzy niemieckich.

Po II wojnie światowej dwór w Moniakach został przejęty przez państwo i pomimo dalszego użytkowania stopniowo popadał w ruinę. Od całkowitego zniszczenia ocaliło go przeniesienie w roku 1977 do Janowca, gdzie od tej pory stanowi jeden z cenniejszych zabytków w zbiorach Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym.


Bibliografia:

  1. Das Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 217 im Weltkriege, Berlin 1932;

  2. Dąbrowski M., Cmentarze wojenne z lat I wojny światowej w dawnym województwie lubelskim, Lublin 2004;

  3. De Lazari A.H., Aktiwnaja oborona korpusa po obytu dienstwij 25-go armejskogo korpusa pod Opatowom w maje i pod Krasnikom w julie 1915 r., Moskwa 1940;

  4. Zinserling Z., Moniaki. Dwór i jego mieszkańcy w dokumentach i wspomnieniach, w: www.moniaki.eu;

  5. strona internetowa: www.janowiec.pl

Zdjęcia:

  1. strona internetowa: www.moniaki.eu

  2. In West Und Ost. Kriegsbilder aus der Geschichte der 47. Reserve-Division, Monachium 1917


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz